Co w organach piszczy? odc. 3
Co w organach piszczy? Część 3
Co ma wspólnego centrala telefoniczna z lat sześćdziesiątych, poczta i organy? Okazuje się, że całkiem sporo, ponieważ „komputer organowy” oparty jest m. in. na pracy przekaźników telefonicznych. Dawniej, chcąc porozmawiać przez telefon, trzeba było wybrać się na pocztę. Praca przekaźników przekierowywała rozmowy z „centrali” do żądanego miejsca. Takie przekaźniki zastosowano również w naszych organach i również są odpowiedzialne za przekierowanie tego, co grający chce przekazać instrumentowi.
W dzisiejszym wpisie chciałbym pokazać i opisać system traktury elektropneumatycznej zastosowanej w książenickich organach.
Traktura (z łac. traho – ciągnę) to najprościej mówiąc system łączący klawisz w stole gry (kontuarze) z oddalonymi od niego elementami wykonawczymi w szafie organowej. Jedną z najprostszych typów traktur jest traktura mechaniczna. Klawiatura połączona jest cienkimi, drewnianymi cięgłami, dźwigniami i wałkami z wentylami umieszczonymi we wiatrownicach. Można powiedzieć, że organista siłą własnych mięśni grając, a więc „pociągając” za system cięgieł i dźwigni, otwiera wentyle doprowadzające powietrze z wiatrownic do poszczególnych piszczałek.
Później stosowano traktury pneumatyczne, gdzie za całe sterowanie odpowiadało powietrze. Minusem takiego rozwiązania było jednak to, że zanim powietrze poprowadzone rurkami ze stołu gry do oddalonej szafy organowej pokonało drogę klawisz – piszczałka, pojawiały się delikatne opóźnienia. Ulepszono ten system zastępując drogę powietrza przepływem prądu elektrycznego. Tak powstała traktura elektropneumatyczna.
Naciśnięcie klawisza, włączenie żądanego rejestru lub inna operacja wykonana przy kontuarze, przesyła sygnał elektryczny do odpowiedniego elektromagnesu sterującego wentylami pneumatycznymi we wnętrzu instrumentu.
Na zdjęciach można zobaczyć elektromagnesy sterujące wspomnianymi wentylami. Elektromagnesów jest tyle ile klawiszy – 58. Każdy z nich odpowiada za inny ton. Są również elektromagnesy, które odpowiadają za „podział” dopływu powietrza do odpowiedniego rejestru, czyli głosu.



Za ustawienie odpowiedniej kombinacji (czyli tego jakie głosy mają się odezwać) odpowiadają przekaźniki telefoniczne oraz diody. Mamy możliwość skorzystania z „zaprogramowanych”, stałych kombinacji Piano (cicho), Forte (głośno) oraz Tutti (wszystko). Do dyspozycji jest również pedał Crescendo (z włoskiego narastając, coraz głośniej), którego stopniowe naciśnięcie uruchamia kolejno coraz więcej głosów. Dodatkową pomocą jest automat pedału, który automatycznie „ścisza” niskie i donośne głosy basowe w pedale, gdy chcemy cicho zaakompaniować. Za obsługę tych wszystkich urządzeń odpowiada cała elektryka schowana w stole gry. Na ten temat szerzej napisał Jacek Szczech w jubileuszowej książce wydanej z okazji 800-lecia Książenic.
Można powiedzieć, że mamy do dyspozycji bardzo zaawansowany komputer, istny „kombajn”, jak na możliwości lat sześćdziesiątych. Cały skomplikowany układ elektryczny można zobaczyć na zdjęciu, które przedstawia stół gry od środka. Po blisko 60 latach pracy, ten organowy komputer czasami płata figle i miewa swoje gorsze dni, ale jego naprawa i konserwacja są banalnie proste. Wystarczy miernik elektryczny, lutownica i trochę cierpliwości.
Obecnie nie stosuje się już takich rozwiązań. Wszystko zastępują nowoczesne układy scalone, światłowody i mikrokomputery, przy których ewentualnej awarii trzeba być przygotowanym na spory wydatek.
Tekst: Robert Kurpanik


